sobota, 28 stycznia 2017

Minhyuk - BTOB


 Wciąż smacznie spała ze złożonymi dłońmi pod policzkiem. Promienie słońca rozświetlały jej spokojną twarz, dzięki czemu wyglądała jeszcze bardziej delikatnie i niewinnie. Uśmiechnąłem się pod nosem, bo to tylko pozory. Mimo wyglądu małego kotka była bardzo porywistą osobą. Zdarzało się, że zmieniała nastrój kilka razy dziennie. Potrafiła wrzeć złością niczym wulkan, aby po chwili znów się uśmiechać.
Ująłem między palce kosmyk długich, ciemnych włosów. Ich kolor zmieniał się równie często, jak jej zachowanie. Na jej głowie widniały zapewne już wszystkie kolory tęczy. Uwielbiała eksperymentować, i chociaż w różowym wyglądała niczym cukierkowa księżniczka, a w niebieskim wydawała się być syrenką, ja wolałem ją w naturalnych odcieniach.
Zbyt duża, szara koszulka, którą znów zabrała z mojej szafki osunęła się z chudego ramienia, odsłaniając tatuaż nieco pod obojczykiem. Lee Jiyoo była pyskata i wielokrotnie wszystkiemu i wszystkim się sprzeciwiała. Sprawiała wrażenie nieustraszonej, ale do dziś pamiętam jej przerażenie, kiedy siedziała na fotelu w studio tatuażu, nagle niepewna swojej decyzji. Wciąż mi nie powiedziała dlaczego zdecydowała się na wzór łapacza snów. Nie był duży, jednak jego kolorowe piórka kontrastowały z bladą skórą dziewczyny.
Jiyoo, jak każdy, miała swoje racje i poglądy. Zawsze po obudzeniu najpierw jadła śniadanie. Twierdziła, że woli wyjść z domu niepomalowana, ale za to najedzona. Nigdy się nie śpieszyła. Uważała, że pośpiech bardziej stresuje człowieka, a to z kolei sprawia, że jest nieszczęśliwy. Mówiła to, co myśli, przez co ludzie odbierali ją niekiedy za niegrzeczną i niewychowaną. Cieszyła się z najmniejszych rzeczy, co powoli staje się sztuką w dzisiejszych czasach.
Należała do bardzo spontanicznych ludzi. Uwielbiałem, kiedy w trakcie leniwej niedzieli zrywała się z kanapy z pomysłem na wycieczkę. Kochała wyjazdy, więc pozwalałem się ciągać w każde wybrane przez nią miejsce. Najbardziej podobał mi się widok, kiedy szła przede mną z przewodnikiem w ręce i z zachwytem wpatrywała się w każdy mijany budynek, pomnik czy też zwykłe drzewo.
Pozwoliła mi się poznać. Zachwycałem się każdym szczegółem jej bycia. Mimo zgrywania twardej i niezależnej, lubiła się tulić. Robiła to przy każdej możliwej okazji. Najlepiej czuła się w domu, kiedy mogła usiąść na tarasie z laptopem na kolanach i puścić wodze fantazji, pisząc kolejne rozdziały książki, której i tak mi nie pokaże. Zawsze wybierała rodzynki z ciasta. Do herbaty wsypywała dwie i pół łyżeczki cukru. Lody jadła tylko owocowe. Nie znosiła związywać włosów. Wciąż nosiła nakładkę na zęby, chodź aparat zdjęła pięć lat temu.
Jiyoo była niczym przepaść, w którą wpadło moje serce. Jak na razie nikt nie wyruszył, aby je uratować. Chociaż, czy to konieczne? Przecież z tą szaloną kobietą przy boku byłem szczęśliwy!
-Dlaczego się gapisz? - spytała zachrypniętym głosem.
Nawet nie zauważyłem, kiedy się obudziła. Uśmiechnąłem się szeroko i odpowiedziałem:
-Bo cię kocham.


Miałam ochotę na coś puszystego, więc powstało to cuś